Chłopi 2023

0
1674

„Chłopi” Reymonta to jedna z niewielu lektur, którymi zaczytywałem się w ogólniaku. Kolejną była „Lalka”, ale to Chłopi właśnie znów są na topie. Jeżeli nie żyjecie w bieszczadzkiej głuszy, z pewnością dotarły do Was słuchy o nowej ekranizacji tej przebogatej powieści. Ekranizacja niezwykła, bo nie dość że nakręcona przy udziale świetnych aktorów, to jeszcze „podmalowana” – dosłownie i w przenośni – przy udziale wspaniałych artystów-plastyków. Zresztą nawet nie wiem, kto musiał brać udział przy tworzeniu takiego arcydzieła.

Po tym wstępie rozumiesz z pewnością, że gorąco polecam pójście na film do kina, z pewnością nie będziecie żałować. O ile oczywiście nie przepadacie wyłącznie za filmami z innej półki.

Dlaczego tak się stało? Z pewnością przede wszystkim mam tak wyraziste uczucia względem ekranizacji, ponieważ uwielbiam książkę. Co ciekawe jednak, gdy pisałem o „Diunie”, miałem tamtej ekranizacji „za złe”, że unaoczniła mi braki w stworzonym przez Herberta świecie. W przypadku „Chłopów” jest wręcz przeciwnie. Nie wiem dlaczego się tak stało. Może ponieważ to powieść, o ludziach, ich życiu – tylko i aż o tym? Nie ma tam tarcz jonowych, ornikopterów i podróży w czasie, ale jest miłość, nienawiść, zazdrość i rozpacz – czyli uczucia z którymi obcujemy na codzień i bez których nasze życie byłoby szare i monotonne.

Fot. mat. pras. chlopifilm.pl

Twórcy „Chłopów” nie dość, że wycisnęli z powieści wszystko co najlepsze, to tak wspaniale dobrali techniki malarskie, że dodatkowo podkreślają one szczególne momenty filmu. Gdyby zrobić to za pomocą CGI, jak w standardowych filmach, wyszłoby to może sztucznie. A tak, na przykład śmierć Boryny z mgłą ścielącą się po ziemi jak Anioł Śmierci, pierwsza schadzka Jagny i Antka, gdzie tańczą jak para żurawi, a przede wszystkim momenty, gdy sceny przechodzą w obrazy Chełmońskiego, okraszone PRZEŚWIETNĄ muzyką, wbijały mnie w fotel i niemalże wyciskały łzy z oczu. A na pewno wzbudzały uczucia. Coś, czego dawno nie doświadczyłem w kinie.

Powyżej „teledysk” zawierający niezawarte w filmie sceny. Spójrzcie jak bardzo aktorzy musieli się wczuć w swoje postaci, by móc tak grać w studio, na zielonym tle.

Ja mógłbym tak naprawdę długo i już przestaję pieć pieśni na cześć i chwałę. Jeżeli mi się uda, pójdę do kina raz jeszcze i mam nadzieję, że kiedyś wydadzą wersję reżyserską z wyciętymi scenami.

A teraz zaczynam wyliczać wady produkcji (nie tylko te, które sam zauważyłem)

Bo jest ich kilka. Pierwsza z nich to wycięte sceny.

„Chłopi” z 2023 trwają niecałe dwie godziny! Czterotomowa księga streszczona w trochę więcej niż „Nico ponad prawem”. Podczas gdy Jackson zrobił ze stustronicowego Hobbita dziewięciogodzinny tasiemiec! To straszne co tu się stało. Już nawet nie mówię o braku ściskającej za serce historii Kuby Sochy, ale nawet te wątki, które były poruszane w filmie, były okrojone tak, że bez przeczytania książki nie ma sensu, według mnie, oglądania ekranizacji.

Fot. mat. pras. chlopifilm.pl

Jednak muszę uczciwie przyznać, że jeżeli był wymagany jakiś limit czasowy, to twórcy wybrnęli z niego świetnie, ponieważ główna oś powieści została odwzorowana na ekranie. Być może powstanie kiedyś (pewnie nie, ale Panie, spraw żeby jednak tak) dłuuga wersja reżyserska gdzie jeszcze bardziej wejdziemy w szczegóły życia społeczności Lipieckiej. Ale póki co, to mamy tylko dwie godziny starannie wyselekcjonowanego „mięska”.

Aktorzy.

Wyobraźcie sobie, że w pewnej recenzji przeczytałem, że aktorzy są tacy sobie. Akurat Baka to wiadomo – klasa światowa i nikt sobie nim nawet nie śmie buzi wycierać, ale narzekania na Jagnę i Antka. Bo Jagna w książce była rosła i przy sobie, a Antek w filmie mógłby być wyższy…

Według mnie nie ma nawet dyskutować o takich zarzutach. Gdyby wybrano osoby, które odpowiadałyby wyglądowi i kanonom piękna mieszkańców wioski z końca dziewiętnastego wieku, to byłoby to zupełnie niezrozumiałe dla dzisiejszego widza. A żartobliwie odpowiadając na podobne zarzuty – gdyby Jagnę zagrała Murzynka, to dyskusji o złym wyborze aktorki w ogóle być by nie mogło. Tak więc psy szczekają, a na szczęście karawana pognała dalej.

Mnie, laikowi, gra aktorska bardzo się podobała. Wg mnie świetnie zagrali i dobrani byli wszyscy główni aktorzy, a z drugoplanowych(?) najbardziej zrobiła na mnie wrażenie pani Dorota Stalińska w roli Jagustynki.

Język

Szkoda tylko, że aktorzy ubrani byli w świetne stroje, scenografia bajerancka, podkolorowana jeszcze malarstwem, ale brakowało mi specyficznego języka, którym tak wspaniale szermował Reymont. Zdania gwarowe były wplatane w teksty, ale było ich zbyt mało i dużo bardziej ucztowałbym duchowo, gdyby aktorzy wygłaszali wszystkie kwestie w gwarze. Zdaję sobie sprawę, że zbyt trudne słowa byłyby niezrozumiałe, ale jestem przekonany że osoba odpowiedzialna za dialogi potrafiłaby takiej pułapki uniknąć.

Wersja z Hańczą i Krakowską też byli super, ale wersja z 2023 rządzi 🙂

Spotkałem się też z zarzutami o zmianę charakteru Jagny.

Według mnie właśnie film podkreślił tragizm tej postaci i jasno pokazał to, co nie wynikało może szczególnie wprost z kart powieści. Już w ogólniaku broniłem Jagny twierdząc, że była ona krzywdzona przez całą wieś – począwszy od matki, poprzez Borynów, a skończywszy na całym wiejskim motłochu wywożącym ją poza sioło. Film potwierdził moją wizję i dlatego mi się podoba 🙂 Bardzo mi się też podoba zakończenie, tak różne od losu Jagny w powieści. Jest optymistyczne, a w połączeniu znów z technikami malarskimi oraz przewspaniałym utworem końcowym wyciska wręcz łzy z oczu. W powieści końcówka też wyciskała, ale z innego powodu.

— Pokażcie mi drogę do Szymków! — prosił dziad dźwigając się na kule.
— Nie zażyjecie u nich wywczasu! Tam jeno płacz i zgryzota! — szepnął Mateusz.
— Jagusia chora jeszcze? Powiadały, jako się jej cosik w głowie popsuło…
— Nieprawda, leży jednak cięgiem i mało wiele o bożym świecie pamięta!
Kamień by się nad nią zlitował! O ludzie, ludzie!
— Żeby tak zatracić duszę chrześcijańską! Ale stara pono skarży całą wieś?
— Nic nie wskóra! Wszystkie postanowiły, całą gromadą, prawo mają…
— Straszna rzecz gniew całego narodu, straszna! — Jaże się wstrząsł.
— Juści, ale głupia i zła, i niesprawiedliwa! — wybuchnął Mateusz i podprowadziw-
szy go pod chałupę sam zajrzał do środka, ale rychło wyszedł obcierając ukradkiem łzy.

O tym filmie można dyskutować naprawdę długo. Malkontenci będą się czepiać zawsze i do wszystkiego. Zamiast tego powinniśmy się cieszyć, że najpierw Reymont napisał powieść, za którą dostał Nobla, a teraz jest szansa na jednego czy dwa Oskary. A co tam Nobel, co Oskary, przede wszystkim – cieszmy się, że możemy cieszyć się tak piękną powieścią przełożoną w cudowny sposób na język ekranu. Jeżeli nie wiecie co zrobić w ten czy kolejny weekend, a jeszcze grają „Chłopów” w kinach, koniecznie się wybierzcie. Jak nie grają, może warto raz jeszcze przeczytać? 🙂

 

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x