Projekt Indie #4 – Byle jakoś(ć)

0
468
Ten wpis to część 4 z 4 serii Projekt Indie

W moim cyklu o Indiach prawdopodobnie w każdym rozdziale przewijał się ten sam problem, ten sam ton. Indie mają wg mnie (i chyba nie tylko mnie) ogromny problem z jakością. Do tego stopnia, że możemy go chyba nazwać problemem z bylejakością.

I ta jakość, brak jakości, czy też bylejakość dotyka mnie osobiście prawie codziennie. Jest tak dlatego, że (jak wiesz z pierwszego wpisu) jestem, nazwijmy to, liderem technicznym projektu, do którego moja firma zaangażowała oddział firmy z Indii.

Dużą częścią moich codziennych obowiązków jest sprawdzanie kodu, który w tzw. międzyczasie napisali koledzy z Azji. Kod ten zorganizowany jest w paczki, które zawsze należy sprawdzić, czy aby nie zostały tam popełnione błędy, które spowodują bardzo nieprzyjemne efekty po uruchomieniu.

Ojczysta bylejakość
W naszym pięknym kraju na każdym kroku spotykamy się z bezmyślnością i bylejakoscią. Tutaj śnieg ściągany na drogę dla rowerów, jak gdyby nie mógłby być zrzucany na trawnik zaraz obok…

Tak więc idę do pracy i mam mnóstwo roboty ze sprawdzaniem kodu. I tutaj ta bylejakość dotyka mnie najbardziej. Ponieważ po 8 miesiącach projektu, zdarzają się błędy, które równie dobrze mogłyby wypłynąć po pierwszych trzech dniach. I nie dlatego, że jeszcze ich nie spotkaliśmy i są tutaj po raz pierwszy, o nie. Są, bo są. Bo ktoś zapomniał. Nie sprawdził. Nie przykłada się do swojej pracy, albo zapomina co ma zrobić – nie wiem i jest to dla mnie ogromną zagadką. To jest właśnie ta bylejakość, która powoduje, że ja te błędy widzę i wychwytuję, a oni nie.

Ale chyba za bardzo się zapędziłem.

Bo przecież co takiego każe mi myśleć, że to specyfika projektu indyjskiego? Przecież każdy z nas, tutaj w Polsce, także spotyka się z bylejakością, prawda? Na każdym kroku. Brakłoby mi nie tylko palców, ale i włosów na głowie, żeby zaznaczyć wszystkie oznaki olewactwa i tumiwisizmu, które znalazłem na naszej ojczystej ziemi. Więc to nie indyjski, ale globalny problem, prawda?

U siebie rób jak u siebie - Pan Wiesio i jego maksyma
Co tu dodać. Słowo „fachowiec” w Polsce praktycznie nie może być pisane bez cudzysłowu. Albo wymawiane bez tego specyficznego gestu palcami zwanym „air quotes”

Nie do końca. Myślałbym tak, gdybym nie był u nich i nie zobaczył tego co tam widziałem.

Programowanie często nobilituje się porównaniem do architektury w budownictwie. Używamy podobnych terminów, tytułów (sam jestem „system architectem” w swojej firmie, zauważ te wymyślne „c” w nazwie). I podobnie jak w budownictwie (szczególnie dużych obiektów typu komin czy most), drobne nieścisłości mogą spowodować katastrofalne skutki.

Ale nie myślmy teraz nawet o mostach. Pomyślmy o łazience. Wyobraź sobie łazienkę w swoim wymarzonym domu. Czy widzisz oczyma wyobraźni te piękne, włoskie kafelki i półtora centymetrowe, krzywe fugi?… Wróć. Co ja właśnie napisałem? Po prostu to, co widziałem w łazience indyjskiej firmy oferującej nam swoje usługi. Piękne, nowe kafelki, błyszczącą armaturę, bielutką porcelanę pisuarów i krzywe, grube, paskudne fugi.

O ile kafelków, pisuarów czy armatury nie robili fachowcy z Indii, to łączyli je oni wbudowując je w łazienkę. I potem ktoś, najpewniej także Indus, przyszedł, sprawdził, zatwierdził i zapłacił za to partactwo.

Ludzie! – żona z domu by mnie wyrzuciła, jakbym coś takiego jej pokazał.

Sam bym nie mógł w lustro spojrzeć, gdybym za coś takiego zapłacił. A jednak tam to funkcjonuje i działa i wszyscy są z tej łazienki bardzo dumni. Nowoczesna, w stylu europejskim, nawet elektroniczne odkręcanie wody ma.

Pisuar z paskudną fugą
Rzeczony okaz. Został moim ulubieńcem i zawsze sikałem właśnie do niego. Choć inne nie były „gorsze” 🙂

Natura „myśliciela” każe mi wymyślać niezliczone powody, dla których coś jest takie jakie akurat jest. I myślałem długo o powodach, dla których Indusi są właśnie tacy jak zaobserwowałem. Nie przyszło mi do głowy nic odkrywczego. To tacy sami ludzie jak my. Często nawet bardziej sympatyczni. Dwie ręce, dwie nogi (zazwyczaj), wypisz wymaluj my sami. To skąd akurat u nich takie oznaki nieprzykładania się do szczegółów?

Może to klimat?

Przecież Włosi czy Hiszpanie także stereotypowo znani są z większej powierzchowności, niż mieszkańcy Północy. Jeżeli przez cały rok masz ciepło i nie musisz się martwić zapasami na zimę, oraz zatykaniem szpar w chacie mchem, bo w przeciwnym wypadku zamarzniesz, to może nie wyrabiasz w sobie nawyku planowania, czy jakiejś tam dbałości w myśl zasady – „jakoś to będzie”?

A może religia?

W końcu jeżeli przez tysiące lat twoi przodkowie rodzili się i umierali w danej kaście i choćby nie wiem jak bardzo się starali, wyżej tyłka nie mogli podskoczyć, bo kastowość jest dziedziczna i skoro urodziłeś się sprzątaczem, to choćbyś miał słuch absolutny albo malował jak Sienkiewicz, i tak skończysz jako czyściciel toalet. A skoro tak, to po co się starać?

Nic więcej do głowy mi nie przychodzi i więcej na ten temat nie będę się rozwodził. Z pewnością znawcy etnografowie zbadali ten temat (a może on istnieje tylko w mojej głowie i tematu nie ma?) i znaleźli dużo głębsze odpowiedzi niż moje.

Zresztą, porwany falą politycznej poprawności, chciałbym podkreślić że moje generalizacje typu „wszyscy Indusi” to oczywiście tylko pewne ułatwienie. Z pewnością nie wszyscy, tylko część, i czy procentowo większa od części byle jakich Polaków? Nie wiem, bo statystyk nie prowadzę. Wiem tylko, że widzę to w swojej codziennej pracy (ale widzę tam też ludzi, którzy starają się bardziej niż przeciętna w zespole), widziałem podczas wyjazdów do Indii, tak więc opowiadam co mi akurat wpadło w oko.

Na dziś to tyle, następnym razem postaram się opowiedzieć o czymś pożytecznym. A nie tylko filozofować na tematy, na których się nie znam. O ile będzie następny raz.

*Z tym Sienkiewiczem to oczywiście żart. Chodziło o Żeromskiego.

**Wpis ten powstał 4 miesiące temu. Od tego czasu moje myślenie trochę się zmieniło. Może nie oceniam lepiej Indusów, ale za to gorzej Polaków. Może to dlatego, że więcej mam do czynienia z urzędnikami RP oraz ludźmi na wysokich stanowiskach. Po Indiach przynajmniej wiadomo czego się spodziewać… 

Nawigacja po serii<< Projekt Indie #3 – Garść porad dla podróżnych
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments