Samoobsługowe stacje naprawcze

3
145
Hindus naprawiający rower

Zestaw narzędzi, jaki wożę ze sobą podczas jazdy na rowerze od lat rośnie i jest udoskonalany. Pamiętam jak po raz pierwszy pękła mi dętka. Byłem wtedy 5 km od domu i… musiałem wrócić doń na piechotę. Odkąd odkryłem samoobsługowe stacje naprawcze, mój plecak odchudził się znacznie i dzisiejszy wpis dedykowany jest właśnie temu wynalazkowi.

Historia zestawu naprawczego

Około pięciu lat temu na nowo odkryłem rower jako świetne narzędzie do rekreacji, trzymania formy i… najlepszy sposób na dojazdy do pracy. Niestety, to wszystko prawda tylko wtedy, gdy rower jest sprawny. W przeciwnym wypadku zamiast miłej wycieczki może czekać nas nużący, długi spacer po tym, jak gdzieś na odludziu nasza maszyna postanowiła odmówić posłuszeństwa.

Najczęstszą przyczyną są prawdopodobnie problemy z ogumieniem. W moim rowerze stosuję nadal dętki i ich przebicie to największa zmora moich powrotów z biura. Myślami jesteś już w domu i nagle musisz dzwonić, że niestety spóźnisz się, bo natknąłeś się na malutki gwoździk 🙂 Wiem, że w nowoczesnych rowerach wykorzystywane są opony bezdętkowe i być może jest to rozwiązanie bardziej niezawodne, jednak gdy jeździ się po Kiełpinie, niczego nie można być pewnym 🙂 Po pierwszej złapanej gumie do plecaka dodałem zestaw naprawczy w postaci dętki i pompki.

Jak się później okazało, jedna dętka to za mało – czasem wjedzie się na teren, gdzie ubiegłej nocy bawiła się wiejska młodzież i należy być przygotowanym na podwójną wymianę ogumienia. Zatem dodałem drugą dętkę do zestawu.

Trzeci „zonk” nastąpił, gdy mocniej nadepnąłem na pedały i mało nie straciłem uzębienia po tym, jak pękł wysłużony już łańcuch. Do domu 10 km, do pracy tyle samo. Na wciśnięcie się z rowerem do autobusu nawet nie ma co liczyć – nie w godzinach szczytu, zatem został mi znów tylko spacer. Po tym wydarzeniu zestaw zyskał skuwacz oraz dwie spinki łańcucha.

I tak plecak robił się coraz cięższy i cięższy a i tak co jakiś czas przekonywałem się, że nadal czegoś nie mam. Jakiś miesiąc temu, gdy ni z tego ni z owego pękł mi hak tylnej przerzutki pomyślałem sobie – dość tego – i zredukowałem zawartość plecaka z powrotem do pompki i dwóch dętek. Wyrzuciłem nawet łyżki do opon – przy odrobinie wprawy da się obejść bez nich…

Samoobsługowe stacje naprawcze

Przyszło mi to tym łatwiej, że w Gdańsku istnieje dość dobrze rozwinięta sieć samoobsługowych stacji naprawczych zawierających zestaw narzędzi umożliwiający wykonanie większości bieżących napraw.

Samoobsługowe stacje naprawcze

Stacje takie produkowane są przez co najmniej kilka firm, a ich typowymi przedstawicielami są wersje produkcji IBOMBO przedstawione na powyższym obrazku. Jak widać, wytwarzane są w kilku wariantach, które (z mojej perspektywy) nie różnią się zbytnio funkcjonalnością, a największą zaletą wersji wysokiej jest możliwość zawieszenia na niej roweru.

Standardowo, stacja oferuje mniej więcej:

  • Komplet imbusów
  • Torx T25
  • Klucze płaskie i klucz nastawny
  • Wkręty płaskie i krzyżakowe
  • Łyżki do opon
  • Pompka do 10/14 barów z adapterami na różne zawory
  • Łyżki do opon
  • Miernik zużycia łańcucha

Ponadto oklejona jest kodami QR linkującymi do instrukcji napraw często występujących usterek.

Jak widać, dzięki tym narzędziom naprawdę wiele można zdziałać. Jeżeli w zanadrzu mamy jeszcze spinkę do łańcucha, szarą taśmę oraz dętki to jest duża szansa, że nie będziemy musieli maszerować do domu, a wolniej lub szybciej dojedziemy tam na swoim rowerze.

Największą wadą stacji jest jej kradzieżoodporność

Nie ma jednak róży bez kolców. Największą zaobserwowaną bolączką stacji jest jej kradzieżoodporność – wszystkie jej elementy albo są bardzo solidne, albo przymocowane linkami stalowymi do stalowego korpusu. Te linki są niezwykle sztywne – muszą takie być, aby zapobiec nieuprawnionemu przywłaszczeniu. Ta sztywność jednak uniemożliwia wygodne manewrowanie narzędziami i niesamowicie wydłuża proces naprawy. Gdyby jeszcze z jednej strony, tuż przy narzędziu, linka miała pewnego rodzaju sprzęgło umożliwiające swobodne kręcenie kluczem czy wkrętakiem, byłoby dużo lepiej. A tak, gdy np. chcemy odkręcić jakąś śrubę to ilość manewrów, które trzeba wykonać jest zniechęcająca.

Imbusy przyczepione linką stalowąLinki nie mają przegubów, przez co kręcenie narzędziami jest uciążliwe

Oczywiście – darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda i lepiej pomęczyć się trochę z kluczem niż mieć dwugodzinny spacer, ale skoro takie stacje już powstały, to dlaczego by ich nie udoskonalić? To pewnie pytanie do producentów i postaram się link do tego artykułu przesłać do nich i po ewentualnej odpowiedzi wkleić ją w komentarzach.

Gdzie znaleźć samoobsługowe stacje naprawcze w Gdańsku?

Dobre pytanie. Czasami może się okazać, że naprawia się rower własnymi siłami, podczas gdy stacja znajduje się kilkaset metrów dalej. Fajnie byłoby o tym wiedzieć. To samo pomyślała autorka bloga blogzmiasta.pl. Utworzyła ona warstwę na mapy Google, na której sukcesywnie dodaje stacje obsługi w całym Trójmieście. To super inicjatywa, ponieważ mapy Google są bardzo wygodne w użyciu i przeglądaniu. Ponadto autorka zbiera informacje z całego Trójmiasta, nie tylko Gdańska. Niestety, minusem jest konieczność żmudnego zbierania danych i dopisywania punktów do warstwy – wiąże się to z kosztem oraz, przede wszystkim, brakami na mapie.

Mapa opracowana przez Justynę z http://blogzmiasta.pl

Problem braków (na terenie Gdańska) rozwiązałem przez kontakt z tzw. Oficerem Rowerowym, czyli urzędnikiem zajmującym się sprawami jednośladów. Nie był to mój pierwszy z nim kontakt i jak zwykle odpowiedział szybko, odsyłając mnie do strony Rowerowy Gdańsk, na której umieszczono bardzo dokładną mapę zawierającą spis ścieżek rowerowych (z nachyleniami!), wypożyczalni rowerów, sklepów rowerowych oraz… tada!! samoobsługowych stacji naprawy 🙂 Zaopatrując się w ten PDF i wgrywając go np. na swoją komórkę można od teraz w razie potrzeby szybko sprawdzić, czy w pobliżu znajdzie się zestaw narzędzi, czy też może cały profesjonalny serwis rowerowy. Wg mnie dobrze takie informacje posiadać. Oczywiście tutaj też problem „czerstwych” danych także może występować – nie wiem jak często aktualizowany jest ten PDF, ale istnieje szansa że w miarę dobrze odwzorowuje rzeczywistość.

Idźcie i naprawiajcie!

Mam nadzieję, że problem usterek rowerowych nie dotyka Was tak często jak mnie. Ba – jestem o tym wręcz przekonany 🙂 Stąd niniejszy wpis może nie wywołać zbyt wielkich emocji, ale uwierzcie mi – nawet „głupie” dobre napompowanie dętki, które ręczną pompką może wymagać naprawdę dużo energii, a pompką serwisową zawartą w stacji samoobsługowej trwa dosłownie chwilę, sprawi, że docenicie ten wynalazek. Autor pomysłu stacji samoobsługowych zrobił naprawdę dobrą robotę. Po dopracowaniu szczegółów technicznych (nie wątpię, że to kiedyś nastąpi), całość będzie jeszcze bardziej użyteczna – czego nam wszystkim życzę.

Aaa – jeszcze jedno. Administracja budynku C200, w którym aktualnie pracuję, także zakupiła taką małą stacyjkę. Postawiła w garażu, obok dużego parkingu rowerowego i niby mała rzecz, a naprawdę cieszy. Niejeden raz schodziłem po pracy po rower i stwierdzałem, że w porannej drodze złapałem gumę. Nie przesadzę, jeżeli powiem, że wymiana dętki w takich warunkach – suchym garażu z pompką serwisową jest wręcz przyjemnością w stosunku do alternatywy – czyli robieniu tego zgrabiałymi palcami pod gołym niebem, przy niskich temperaturach i deszczu a na deser pompowanie i pompowanie i pompowanie które i tak nie da wystarczającego ciśnienia do komfortowej jazdy powrotnej. Bajer. Jeżeli macie taką możliwość, namówcie swoją administrację – a nuż się zgodzi?

  • Cieszę się, że moja mapa komuś się przydaje 🙂 Zaglądam do niej co jakiś czas, ale niestety zawsze będzie jakaś stacja o której dodaniu/usunięciu mogę nie wiedzieć.
    Ta w PDF ma więcej szczegółów, ale niestety odczytanie jej na słabszym komputerze potrafi trwać wieki, a na telefonie to już w ogóle dramat.

    • Masz rację – dlatego uważam, że robisz świetną robotę i także podlinkowałem do Twojej mapy. Mam nadzieję, że będziesz kontynuowała szczytną misję 🙂 Pozdrawiam!

  • Od przedstawiciela firmy IBOMBO otrzymałem długi i wyczerpujący email, którego początek pozwalam sobie wsawić poniżej. Jest on szczególnie interesujący, bo stwierdza, że można kupić stacje naprawcze z krętlikami – szkoda, że w Gdańsku takich nie ma  

    Dzień dobry Panie Pawle,
    stacja jaką ma Pan w biurowcu jest w wyposażeniu standardowym. Jedną z opcji dodatkowych są tzw. „krętliki”, które pozwalają na większy komfort przy regulacjach w rowerze (załącznik). Stale udoskonalamy nasze produkty, problem o którym Pan wspomniał w swoim wpisie na blogu, rozwiązaliśmy po kilku miesiącach. Nasze dwa modele stacji Scandic i PRS-LV2 mają możliwość zawieszenia roweru.

    Przesyłam link z naszym najnowszym katalogiem do pobrania: http://www.ibombo.com/AD/IBOMBO_FOLDER.pdf