Endomondo, nikotyna – dwa uzależnienia

0
593

W ciągu ostatnich kilku lat zarejestrowałem w serwisie Endomondo prawie pięćdziesiąt tysięcy kilometrów przemierzonych na rowerze lub własnych nogach. Z aptekarską precyzją włączałem aplikację zaraz po wejściu na siodełko, a po utraceniu sygnału dokreślałem niezapisaną część trasy ręcznie. Jakiś czas temu stwierdziłem, że czas powiedzieć sobie „dość”.

Co nam daje Endomondo?

Przygodę z Endo zacząłem w drugiej połowie 2012 roku, kiedy to nie tyle zacząłem w ogóle moją przygodę z rowerem, ale zaopatrzyłem się w swój pierwszy smartfon. Zachwycony możliwościami jakie się przede mną otworzyły bez większego namysłu zainstalowałem Endo i zacząłem rejestrować swoje treningi.

Dzięki temu wiem np., że pokonanie stukilometrowej trasy pięć lat temu stanowiło dla mnie nie lada wyzwanie.

Teraz, gdy zechcę przeglądać swoje przejażdżki mogę z absolutną pewnością powiedzieć jak szybko mogłem przemierzyć trasę z Borkowa na Owczarnię, czy do Kościerzyny. Zgadnij tylko, jak często funduję sobie takie nostalgiczne wycieczki w przeszłość? Masz rację, nieczęsto. A w dodatku nie służy to niczemu więcej, niż zabiciu czasu – realnej wartości nie niesie to żadnej.

Spójrz, jak szybko jechałem tego lipcowego popołudnia cztery lata temu!

Mogę także policzyć ile kilometrów przejechałem w danym roku czy miesiącu.

I wiem na przykład, że w grudniu 2018 przejechałem 563 kilometry, podczas gdy w tym samym miesiącu 2017 roku tylko 530 kilometrów. Tak samo fascynujące jak informacja o średnim czasie na trasie do Owczarni.

Niezwykle użyteczne dane…

Mam znajomych, których osiągnięciami mogę się dodatkowo motywować.

Tylko, że to tak nie działa – przynajmniej nie u mnie. Nigdy w dorosłym życu nie potrzebowałem dodatkowej motywacji i jeżeli tylko chciałem coś zrobić, to po prostu to robiłem. Mam raczej problemy z zaprzestaniem danej czynności, gdy straci swoją początkową wartość – obawiam się wtedy, że skończenie z nią będzie oznaką słabego charakteru i jeszcze przez jakiś czas muszę się przekonywać, że tak będzie lepiej. Wyniki znajomych z Endo znaczą więc dla mnie tyle co ich brak.

Mogę brać udział w wielu konkursach.

I o nich też kiedyś pisałem. Konkursy te śmierdzą z powodu różnej maści oszustw i oszustów. Wygranie w nich graniczy z cudem, a ich wartość motywująca… patrz poprzedni argument.

Tyle pozytywów… Można wymieniać i wymieniać. A co z korzyściami ujemnymi?

Skoro wymieniłem tyle zalet korzystania z Endomondo, może uda mi się znaleźć jakieś wady?

Nagłe zmiany w aplikacji i słaby kontakt z obsługą

Wydaje mi się, że najbardziej dotknęła mnie zmiana polegająca na usunięciu pola „Opis” dla treningów siłowych. Dotychczas traktowałem Endomondo jako zamiennik zeszytu i zapisywałem tam także treningi na siłowni. Po usunięciu pola, nie ma na to miejsca i jedyne co można zarejestrować to długość trwania. Kolejny wpis tylko po to, aby można nim było zaimponować znajomym. Do tego uzyskać odpowiedź od obsługi Endomondo graniczy z cudem, a gdy się ją otrzyma najczęściej i tak nie wnosi ona nic nowego.

Brak możliwości eksportu treningów

Endo bardzo obawia się konkurencji, przez co eksport danych jest niemożliwy (a przynajmniej był, gdy jeszcze chciałem to zrobić). Oczywiście można się bawić w ręczne przepisywanie (powodzenia…) lub korzystanie z amatorskich migratorów, ale takie rozwiązania rzadko kiedy działają naprawdę dobrze. Co zatem, jeżeli po kilku latach zechcesz choćby zapisać wszystkie swoje treningi u siebie na dysku? Jest to oczywiście niemożliwe i to Endo jest ich właścicielem, a nie Ty.

Brak przejrzystości

W jaki sposób Endo liczy przebyte kilometry, przewyższenia, kalorie? Nie mam zielonego pojęcia. Te same dane wprowadzone do innych serwisów (choćby Strava) dają inne wyniki, a brak opisu algorytmów zwiększa mój brak zaufania do aplikacji. Próbowałem nawet kiedyś odtworzyć ich sposoby wyliczania statystyk, ale poległem.

I co teraz?

Nic. Na razie jestem w fazie przejściowej. Treningi na siłowni rejestruję w elektronicznym zeszycie (Evernote). Treningi rowerowe zaś wprowadzam tylko ręcznie i to bardzo zgrubnie, aby śledzić trendy zmian wagi na tle zmian ilości przebytych kilometrów. Podejrzewam, że za kilka lat zapomnę, że w ogóle kiedyś używałem tej aplikacji.

Ty oczywiście możesz mieć zupełnie inne odczucia. Myślę, że dla dużej części ludzi Endo daje ogromną motywację do ruszania się. Jeżeli należysz do tej grupy, to jest to świetna rozwiązanie. Jeżeli nie, to być może stanowi ono tylko rodzaj uzależnienia, którego lepiej się pozbyć?