Postanowienia noworoczne

0
350
Kalendarz
źródło: http://www.health.com/

Rokrocznie w okolicach stycznia następuje wysyp ludzi spragnionych lepszego życia. Tak jak rok zmienia się na nowy, tak i my chcemy zmienić swoje nawyki, porzucić nałogi, stać się lepszymi ludźmi. Te postanowienia są tak szczere i pełne nadziei, że zaraz po odespaniu długiej nocy sylwestrowej wybieramy się w drogę do innego siebie. Problem w tym, że postanowienia noworoczne, bo o nich oczywiście mowa, najczęściej wypalają się jak świeczki zapachowe – szybko i bez śladu…

Jeżeli czytasz te słowa i nadal utrzymujesz swoje postanowienia noworoczne, to gratulacje! Według różnych badań jedna trzecia osób zaczynających w Nowym Roku odpada już po dwóch tygodniach. Połowa z nich po kilku miesiącach, a do końca roku postanowienia zrealizuje tylko jedna na dwanaście osób. Mam nadzieję, że będziesz jedną z nich i nie poddasz się dzięki sile swojej woli a także garści porad, które zainspirują Cię do mądrego podejścia do tematu postanowień – nie tylko noworocznych.

Jak sprawić, by postanowienia noworoczne nie kończyły się w styczniu

Nie odkryję tutaj Ameryki, jeżeli stwierdzę, że nie jestem pewien, prawda? Nie władam wiedzą tajemną, a Budda nie zwrócił do mnie swojego oblicza. Jednak po N udanych i nieudanych próbach zmiany czegoś w sobie mogę powiedzieć, że znam lepsze i gorsze sposoby na to, aby takie postanowienie wyszło.

Czyli:

Po prostu zacznij

Nie czekaj na styczeń kolejnego roku. Nie czekaj na swoje urodziny, nie czekaj na koniec miesiąca, tygodnia czy nawet jutro. Zrób to TERAZ. Odkładanie zmian na przyszłość osłabi zapał i sprawi, że gdy przyjdzie dzień zmiany, będziesz mógł go bardzo łatwo przełożyć. Podobnie, gdy zrobi się ciężko, Twój umysł będzie chciał się poddać i to tym łatwiej, że będzie wiedział, że następna próba nie nastąpi po chwili, lecz znów odłożysz ją na początek kolejnego roku czy miesiąca. W każdym razie daleko od „dziś”.

Motywujący tekst

I chcij

Postanowienia noworoczne (i każde, ale piszę to w styczniu) zadziałają, jeżeli tego naprawdę chcesz. Pisałem w cyklu o odchudzaniu, że przede wszystkim musisz sam postanowić, że chcesz się zmienić. Jeżeli decyzja wyjdzie nie z głębi Ciebie, a od Twojej żony, mamy albo namówi Cię pani z reklamy telewizyjnej, to nic się nie wydarzy. Przynajmniej nic dobrego. Odpuścisz sobie przy najbliższej górce, którą będziesz musiał pokonać. A te górki pojawią się bardzo szybko i trzeba będzie wewnętrznego napędu, żeby nie odpuścić.

A gdy się potkniesz, wstań

W moim przypadku to najtrudniejsze. Każda porażka w dążeniu do celu jest dla mnie bardzo silnym bodźcem do odpuszczenia całości. Stosunkowo niedawno dopiero zdałem sobie sprawę, że na tym polega życie – nie odpuszczać mimo przeciwności. Normalna sprawa, że w trakcie dążenia do celu, szczególnie na początku drogi, nie damy sobie z czymś rady za pierwszym razem. Sprawmy, żeby ten pierwszy raz nie był jednocześnie ostatnim.

Chcesz rzucić palenie i po dwóch dniach zapaliłeś? Gdy to sobie uświadomisz, zgaś papierosa i zacznij od nowa. Nie popełniaj błędu typu „a, skoro już zapaliłem to trudno, nie potrafię przestać i jestem skazany na palenie”. Tak nie jest – zapaliłeś jednego, to nie tragedia. Wielu innych w ciągu tych dni nie zapaliłeś i to jest najważniejsze. Wstań i idź z tym dalej. Następnego zapalisz znów za dwa dni, kolejnego za trzy a dzięsiątego może za miesiąc? Jeżli się nie poddasz, setnego już nie będzie. Gdy odpuścisz po pierwszej porażce, to cały wysiłek na nic…

I pamiętaj – jeżeli Ci ciężko z myślą, że musisz nie palić przez całą resztę życia, skupiaj się tylko na tym, żeby nie zapalić dziś. A jutro z rana masz znów tylko dziś do pokonania. Dużo łatwiej powstrzymać się przez tylko jeden dzień, prawda?

Chwal się!

Wielokrotnie widzę ten schemat zachowania – człowiek, który podejmuje się czegoś bardzo trudnego, kryje to w sobie. Boi się ośmieszenia, jeżeli mu nie wyjdzie i przez to zamyka przed sobą bardzo wiele możliwości, które daje mu to, że inni wiedzą o jego próbach. Powiedzmy – chcę schudnąć 20 kilogramów w tym roku. Mocne postanowienie, ale wykonalne, jeżeli będę to robił z głową. Oczywiście boję się, że jeżeli powinie mi się noga (nawet jeśli, to co? patrz punkt wyżej), to znajomi będą mi to wypominali i wyjdę na człowieka bez charakteru. Siedzę więc cicho i próbuję. Mam różne myśli – jedną z nich jest ta, że mogę się wycofać, bo przecież nikt o tym nie wie.

Tekst: "brag a little"

A gdyby tak powiedzieć wszystkim? Właśnie ta obawa przed krytyką będzie dodatkowym motywatorem. W zależności od potrzeb, możemy rozgłaszać wiadomość o naszych planach na różnych płaszczyznach. Od najmniej do najbardziej motywującej:

  • Napisz swoje postanowienie na kartce, którą będziesz widział codziennie tylko Ty
  • Napisz postanowienie na kartce, którą zobaczą Twoi bliscy
  • Opowiedz szerszemu gronu znajomych o twoich postanowieniach
  • Napisz o tym do wszystkich. Facebook to świetne miejsce na takie sprawy – z pewnością, wrzucając informację o swoich kolejnych postępach będziesz dostawał motywujące serduszka 🙂 A na poważnie – takie spisane oświadczenie wobec wszystkich znajomych to naprawdę silny motywator
  • Napisz publiczne zobowiązanie – np., jeżeli nie schudniesz tych 20 kilogramów, wpłacisz dwa tysiące na dom dziecka, czy coś w tym stylu. Nikt nie chce wyjść na słabeusza i w dodatku na kłamcę…

Nie łap wszystkich srok za ogon

Mimo, że powinieneś nauczyć się w tym roku angielskiego, schudnąć, rzucić palenie i znaleźć lepszą pracę, to nie zobowiązuj się do tego wszystkiego od razu. Nie rzucaj się na głęboką wodę. Lepsze jedno zrealizowane w całości postanowienie, niż pięć niedokończonych…

I dokładnie planuj

Zastanów się, co dokładnie chcesz osiągnąć. Nie mów: „zrzucę trochę sadła”, tylko „schudnę 8 kilogramów do czerwca tego roku, do września 14 a do końca roku 20”. Jednocześnie zaplanuj w jaki sposób to będziesz chciał osiągnąć. Dowiedz się, w miarę możliwości, o najlepszych stosowanych praktykach, spisz je sobie i stosuj się do nich.

I tyle w temacie. Z pewnością nie jest to wyczerpująca lista podpowiedzi usprawniających osiąganie zaplanowanych celów, ale z pewnością stosowanie się do nich JEST pomocne (a przynajmniej mi pomaga). Podobnie jak w przypadku moich porad dietetycznych, te powyżej także zostały przeze mnie sprawdzone i wiem, że samo pamiętanie o nich podczas trwania w postanowieniach sprzyja ich podtrzymywaniu. Zachęcam do wypróbowania – styczeń jeszcze trwa 🙂

Plansza z napisem "intermission"

Zapchane siłownie

Miałem już skończyć, ale postanowiłem, że upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu. Pierwsza część tekstu dedykowana była osobom podejmującym różne postanowienia noworoczne, ta poniżej – obserwatorom ich poczynań. Do napisania tego posta skłonił mnie brak wolnych szafek w siłowni, do której regularnie uczęszczam. Spodziewałem się tego – idzie styczeń i nie ma zmiłuj – każdy trenujący wie, że w pierwszych dwóch tygodniach obiekty przeżywają prawdziwą nawałnicę klientów, z których przeważająca część nie dotrwa do przedłużenia swojego karnetu o kolejny miesiąc…

I dobrze, chciałoby się rzec. W końcu będę mógł ćwiczyć bez czekania w kolejce do stanowiska. A ci „nuworysze” niech idą skąd przyszli, prawda? Nie, bo…

Żyjemy wśród ludzi

Czy tego chcemy, czy nie, jesteśmy tylko mrówką w ogromnym mrowisku pełnym innych owadów, z którymi łączą nas widoczne i ukryte zależności. Zapominamy o tym często, szczególnie gdy w jakiejś płaszczyźnie uda nam się wybić ponad przeciętność i jesteśmy od pozostałych owadów w czymś lepsi. Najłatwiej mierzalny jest nasz majątek i zarabiając odrobinę więcej nagle stajemy się bardziej światowi, patrzymy na innych z góry i zastanawiamy się, skąd się ci biedacy biorą. Mogliby się wziąć do porządnej roboty, a nie na pięćset plus czekać, aż im Państwo da z naszych zarobków… Prawda?

Sami stawiamy się ponad ogółem coraz bardziej alienując od innych – tych, którym się nie udało tak jak nam. Uważamy się za lepszych i wspanialszych zapominając, że często tylko łut szczęścia, przypadek, sprawił, że mieszkamy w pięknym domu na przedmieściach, a nie komunalnej kawalerce. Z czasem nawet zaczynamy gardzić tymi, którym nie udało się tak jak nam.

I nie chodzi tutaj tylko o finanse. Tak samo jest z wynikami sportowymi (dlaczego ten leszcz przy sztandze blokuje moje ćwiczenia?), nauką, pracą i wszystkimi rzeczami, w których ktoś może być lepszym od drugiego.

Sortujemy ich

Na lepszych i gorszych i wpadamy w spiralę, z której ciężko wyjść bez pomocy z zewnątrz. Rzuć kamieniem, Ty, który nigdy tak nie robiłeś. Który patrzyłeś na każdego z szacunkiem i przyjacielsko. Oberwanie od kogoś takiego byłoby zaszczytem.

A przecież jesteśmy tacy sami

Nie ma ideału. Można tylko do niego dążyć. Ty, bogaczu z przypadku, pamiętaj, że są tysiące bogatszych od Ciebie. Miliony szczęśliwszych. Lokalny mistrzu siłowni, Twoje nogi być może potrzebują odrobinę większej uwagi? Najlepszy koderze w teamie, Twoje umiejętności interpersonalne nie nadążają za technicznymi. Każdy z nas może poprawić coś w sobie, prawda?

Mem naśmiewający się z kulturystów z małymi nogami

Dlatego odłóż ten kamień

i nie rzucaj w osoby, które postanowiły coś w sobie zmienić. Więcej – pomóż im w tym. Bądź człowiekiem. Chojnym, szczodrym, dobrodusznym, miłym. Szanuj bliźniego, obojętnie jaki by on nie był, bo szacunek ten jest prawdziwą miarą tego, jak wielki jesteś.