Nadal gruby? Może być lepiej. #1: Jak schudnąć skutecznie.

4
414
Czerwony smok i kobieta ubrana w słońce
Ten wpis to część 1 z 3 serii Odchudzanie

Odważ się!

Długo nosiłem się z myślą o napisaniu tego posta. Od mojego pierwszego wpisu dotyczącego „przemiany” (jak w Czerwonym Smoku 🙂 ) pilnie obserwuję otoczenie, rozmawiam z ludźmi na tematy zwiazane z odżywianiem i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że taki wpis jest potrzebny. Potrzebny, ponieważ poziom wiedzy dotyczącej prawidłowego odżywiania jest zatrważająco niski. Mimo ery Internetu i swobodnego dostępu do informacji ludzie dzielą się na tych, którzy albo myślą, że „jedzenie po 18 jest niezdrowe”, oraz na tych którzy uważają, że „najlepsza dieta to owoce i warzywa a raz na jakiś czas oczyszczenie z toksyn”. Oczywiście przejaskrawiam, ale tylko nieznacznie mijam się z prawdą. Przykre to bardzo, ponieważ każda z tych osób chce coś zrobić ze swoim ciałem, ale z braku wiedzy oni nigdy do niczego nie dojdą. To tak jakby ktoś chciał odkręcić standardową śrubę kręcąc w prawą stronę. Albo tego nie zrobisz, albo urwiesz łeb. Przekładając to z powrotem na życie – biorąc się za siebie bez odpowiedniej wiedzy albo nic nie zyskasz, albo zniechęcisz się do tego zupełnie i do końca życia będziesz skazany na życie w ciele, którego nie akceptujesz.

A przecież nie musi tak być. Pół życia byłeś gruby, czy nie fajnie byłoby spróbować przeżyć drugiej połówki tak, jak zawsze marzyłeś? A przecież to stosunkowo proste, choć niekoniecznie łatwe.

Koszulka - brzuch jest OK
Zzawsze można też kupić taką koszulkę i udawać szczęśliwego.

Kolejny poradnik „dla opornych”?

Problem z poradnikami dotyczącymi odżywiania jest taki, że albo są one specjalistyczne i przeznaczone dla dość zaawansowanych osób, albo z kolei tak uproszczone, że aż błędne. Trudno spotkać opracowania, gdzie w przystępny sposób opisane są czynności niezbędne do osiągnięcia sukcesu. Ja także nie będę się silił na perfekcyjny balans – nie dokonam tego, co jeszcze nikomu się nie udało. Zamiast tego skupię się na moich doświadczeniach i tym, co zadziałało w naszym przypadku.

Temat jest naprawdę szeroki i długo zastanawiałem się nad strukturą posta. Zastanawiałem się pisząc i w końcu, przy tysiąc którymś słowie zdecydowałem się na kilka krótszych wpisów, zamiast jednego długiego. Rodzić to będzie problemy z poprawkami, bo z pewnością gdy coś opublikuję, później najdą mnie refleksje – a może należało to rozwinąć? Jeżeli przyjdzie taka potrzeba, to po prostu postaram się dopisać rozwinięcia danych wątków lub zmienię opublikowane posty – nie ma sensu się nad tym dłużej zastanawiać, bo w taki sposób nigdy nie ruszę.

Jak dotąd zgrubnie opisałem następujące tematy

  • Sport
  • Zmiana nawyków żywieniowych

Tylko tyle lub aż tyle, ponieważ tak naprawdę to w zupełności wystarczy dla zdecydowanego człowieka. Fajny byłby też trzeci punkt: „Trzy proste sposoby na uzyskanie ładnej sylwetki”, ale po takie cuda zapraszam do brukowców – tam zapłacicie 199zł z vatem za paczkę magicznych tabletek, które z pewnością pomogą szybciej i lepiej.

Przepraszam, a kim pan jest?

No tak, bo co właściwie sprawia, że chcę pisać o tym temacie? Nie startowałem w żadnych zawodach kulturystycznych, nie wyglądam wybitnie i szałowo, więc co? Przede wszystkim to, że mogę i chcę. Jak zauważyłem wcześniej – nie mam żadnych doświadczeń trenerskich, nie mogę opowiadać ogólnie, a tylko o tym co działa na mnie i właśnie to będę robił – takie studium przypadku, a Ty musisz zdecydować, czy zechcesz skorzystać z moich rad.

Magiczna recepta

Jak pewnie już czytałeś w moim poprzednim poście, jeszcze niedawno (w moich kategoriach czasowych) ważyłem prawie 130 kilogramów. Teraz jest to trochę ponad 90. Skąd ta różnica? Na pewno nie powstała ona przy pomocy jednej z cudownych diet typu 1000 kalorii. Jeżeli miałbym streścić jedym zdaniem co robiłem przez te ostatnie pięć lat to byłoby to: „jak najwięcej sportu i małe, stopniowe zmiany w jedzeniu„. I to jest właśnie odpowiedź na pytanie zawarte w tytule wpisu.

Ostatnio widziałem wyniki wyszukiwań w google, gdzie bardzo popularną frazą jest „jak szybko schudnąć”. Odpowiadając na to pytanie – nie da się. Jeżeli szukasz tutaj takich porad, to ich nie znajdziesz bo nie istnieją. Każde „szybkie chudnięcie” oznacza wyniszczanie organizmu i nic więcej. Jeżeli oczekujesz, że po trzydziestu latach obżerania się w trzy miesiące będziesz miał płaski brzuch, to śnij dalej. Możesz to zrobić jedynie w rozsądnym czasie, który gwarantuje sukcesy i zapobiega głodzeniu się, ale także wspomaga wprowadzanie dobrych nawyków do życia, bo nie oszukujmy się – tak samo jak obżeranie się i tycie może trwać aż do śmierci, tak samo odchudzanie i trzymanie prawidłowej wagi/składu ciała (bo nie waga jest najważniejsza) będzie trwało przez całe życie. Nie da się przez całe życie trzymać diety głodowej (powiedz to dzieciom w Afryce…), więc albo popracujesz nad stopniową zmianą wszystkich złych przyzwyczajeń, albo w którymś momencie się złamiesz i wrócisz do złego jedzenia.

Od czego zatem zaczynamy? Co na pierwszym miejscu? Opowiem o tym gdy wrócę z urlopu.

Nawigacja po seriiNadal gruby? Może być lepiej. #2: Co znaczy: schudnąć? >>

4 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here