Książka, którą musisz przeczytać: Finansowy Ninja

3
126
Wielokrotnie w sieci spotykamy pytania, zadawane zarówno przez programistów początkujących jak i bardziej doświadczonych, o najlepsze, najbardziej polecane książki dotyczące programowania. Poczatkujący skupiają się raczej na konkretnych językach, bardziej doświadczeni znają języki i poszukują raczej wiedzy uniwersalnej. Nigdy jednak jeszcze nie widziałem pytania typu: „jakie książki powinienem przeczytać jako człowiek”. Nie humanista, nie miłośnik literatury, mechanik czy programista, a jako człowiek – żyjący w społeczeństwie, stykający się z ludźmi, borykający się z problemami dnia codziennego. Dotychczas natknąłem się na kilka takich tytułów – książek, które po przeczytaniu otworzyły mi oczy na jakiś ważny temat, pokazały mi coś, na co dotychczas nie zwracałem uwagi, ułatwiły mi dalsze życie. W cyklu „Książka, którą musisz przeczytać” chciałbym przedstawić te właśnie tytuły. Nie będą one w żaden sposób posegregowane, książki opisane najpierw nie są w żaden sposób lepsze od pozostałych – każda jest inna i każdą cenię bardzo wysoko.
Jako pierwszy tytuł z tego cyklu chciałbym omówić „Finansowy Ninja” pióra Michała Szafrańskiego. Michał prowadzi blog „Jak oszczędzać pieniądze” i jest jednym z najbardziej rozpoznawanych polskich blogerów i podcasterów. Udziela także prelekcji, tworzy kursy związane z finansami, a ostatnio napisał właśnie książkę o finansach osobistych. Muszę jeszcze dodać, że Michał należy do grupy profesjonalistów – wszystko co robi jest dopięte na ostatni guzik i bardzo mi się podoba jego podejście do swojej pracy.
Dlaczego akurat „Finansowy Ninja”? Od dawna już uważam, że nauka w szkole jest niepełna. Jako uczniowie jesteśmy zalewani potokiem informacji, których zmuszeni jesteśmy uczyć się na pamięć, a które są kompletnie nieprzydatne w przyszłym życiu. Nigdy nie przydała mi się wiedza o mitozie i mejozie, nie dane mi było pochwalić się znajomością daty urodzin Mickiewicza, czy inną, równie nieważną wiadomością. Cechy prozy Żeromskiego, nazwy wszystkich rzek Azji, wydobyciem jakiego surowca słynie Norwegia… mam wymieniać dalej? I uczyłem się tego wszystkiego, mamiony wizją otrzymania świetnej oceny. Miałem te wszystkie wiadomości i miało to taki sam sens jak nagrywanie Internetu na płyty CD. Jednocześnie szkoła nie zapewniała mi podstawowych umiejętności dotyczących życia. Finanse, czy też ogólniej – ekonomia – to jedna z takich umiejętności, które każdy człowiek MUSI posiadać. A tak nie jest i to widać – szczególnie wyraźnie na reklamach firm pożyczkowych udzielających kredytów na tak złodziejskich zasadach, że aż w oczy szczypie. Widać było po aferze Amber Gold, gdy ludzie wabieni obietnicą zysków powyżej 10% nie byli świadomi tego, że NIKT nie może zagwarantować takiej stopy zwrotu, a im ona wyższa, tym wyższe ryzyko. Widać po ostatnio modnych „frankowiczach” „oszukanych” przez banki – bo przecież ryzyko kursowe to jakaś abstrakcja. Można by tak wyliczać jeszcze długo. Wszystkich tych ludzi łączy jedno – brak podstawowych wiadomości, bez których w dzisiejszym świecie żyć bardzo trudno – a na pewno ich brak może się dotkliwie zemścić, uderzając mocno po kieszeni. Myślę, że nie trzeba nikogo dalej przekonywać, że choćby podstawowy zbiór informacji dotyczący podstaw edukacji finansowej powinien posiadać każdy dorosły człowiek – we własnym, dobrze pojętym interesie.
I taki zbiór wiadomości oferuje właśnie książka Michała Szafrańskiego. Finansowy Ninja to 10
rozdziałów po brzegi wypełnionych przydatnymi informacjami. Napisana przystępnym językiem, nie koncentruje się jedynie na suchych aspektach ekonomicznych, ale osadza te wiadomości w pewnym kontekście – kontekście człowieka zarabiającego pieniądze w pracy, wydającego je na różne sposoby, mającego pragnienia i emocje, potrzeby i zachcianki. Michał pokazuje drogę, jaką można obrać – od „dzisiaj”, kiedykolwiek by to nie było, aż do momentu przejścia na emeryturę. Mówi o potrzebie oszczędzania – głównie wokół tego kręci się większość myśli zawartych w tej książce, pokazuje sposoby, w jakie można oszczędzać. Sposoby nie tylko dla ludzi zamożnych, ale i tych zarabiających mniejsze pieniądze. Wprowadza w tajniki bankowości, przedstawia potęgę procentu składanego, meandry kart bankowych, lokat, kont czy ubezpieczeń. Omawia problemy związane z finansowymi aspektami kupna mieszkania – czyli największego przedsięwzięcia finansowego dla większości z ludzi, a także opowiada o planowaniu swojej kariery pod kątem finansów właśnie. Na koniec, pokrótce – bo dla mnie te rozdziały były najbardziej wartościowe – mówi
jeszcze o optymalizacji podatkowej (brzmi pompatycznie, a chodzi choćby o wybór odpowiedniego rodzaju umowy o pracę) oraz inwestowaniu. Całość uzupełnia bogata bibliografia kierująca ciekawych do odpowiednich źródeł umożliwiających pogłębianie wiedzy w interesujących nas dziedzinach finansów.
Książka, prócz bogatego wnętrza, jest także ładnie wydana (Michał wydał ją na własną rękę, co także jest czymś niezwykłym) i oferowana w dość przystępnej cenie. Można ją kupić na specjalnie utworzonej stronie i gorąco polecam jej zakup. Każdy znajdzie tam coś dla siebie, a dla dużej części Polaków jej lektura będzie czymś przełomowym i zmuszającym do zastanowienia nad swoim budżetem domowym, karierą i finansami w ogólności.
Jeżeli ta recenzja jest dla Ciebie wartościowa i chciałbyś przeczytać o kolejnych książkach z tego cyklu, rozważ proszę napisanie komentarza bądź krótkiego maila. Z góry dzięki 🙂
Nawigacja po serii17 równań, które zmieniły świat – lektura obowiązkowa >>

3 KOMENTARZE

  1. Zgadzam się całkowicie z Twoją recenzją. Mi osobiście książka pomogła ogarnąć finanse osobiste i zacząć w końcu oszczędzać. Wcześniej wydawałem tyle ile zarabiałem, niezależnie od wysokości pensji. Dziś mam już poduszkę finansową i mogę pewniej podejmować różnego rodzaju ryzyko, bo mam to zaplecze finansowe gdyby coś poszło nie tak 🙂
    Polecam każdemu.

    • Kamil, dzięki za komentarz.
      Przypomniał mi on o książce i o moich przemyśleniach od czasu jej przeczytania. Otóż nadal uważam, że jest to książka, którą każdy powinien przeczytać – ale za młodu, lub przy wchodzeniu w „dorosły świat”. Dlatego akurat tak, ponieważ jej tytuł jest mylący. Nie powinien on brzmieć „finansowy ninja”, ponieważ nie zawiera on porad na poziomie „ninja” a raczej podstawowym. Pomaga właśnie uporządkować swoje finanse, ale nie mówi, co dalej. Rozdziały dot. inwestowania, optymalizacji podatkowej są szczątkowe, a to one zahaczają o poziom „ninja”. To taka krótka notka uzupełniająca 🙂

  2. Hmm, myślę ze dużo zależy od kontekstu. Czy uczyni Cię ninja w świecie finansów? Oczywiście że nie. Ale biorąc pod uwagę poziom ogółu społeczeństwa, to ogarnięcie swoich finansów już może podchodzić pod bycie „pro” 😉
    Bo przecież „tak teraz wszyscy żyją”, po co oszczędzać jak można mieć od razu, na kredyt. Ja również miałem zły pogląd, nigdy nie nauczyłem się tego w domu rodzinnym, bo świadomość finansowa była raczej na słabym poziomie (na szczęście to już uległo zmianie u nich także :)). Myślę, że tytuł jest taki a nie inny by chwycił. Książka „Fundamenty finansów osobistych” mogłaby już nie być taka zachęcająca, dla kogoś komu nie chce się zagłębić w ogóle w to co ma do zaoferowania.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here